zmiany.eu

Puste miejsce pod oknem

Pod oknem od miesięcy stał ten sam samochód. Od środy go nie ma. Został prostokąt czystszego asfaltu.

Ulica bez auta na pierwszym planie. W tekście pusto jest pod oknem, nie na całej drodze.
Ulica bez auta na pierwszym planie. W tekście pusto jest pod oknem, nie na całej drodze.

Pod oknem od strony podwórka stał szary samochód, zawsze tym samym bokiem do muru. Nie wiem, czyj. Nie pukałam w szybę i nie zostawiałam kartek. Po prostu, jak odsłaniałam firankę, widziałam dach i kawałek ulicy dalej.

Od środy dachu nie ma. Został prostokąt asfaltu trochę jaśniejszy niż reszta, tam gdzie nie padał deszcz w ten sam sposób, albo gdzie rzadziej chodzono. Mogę źle czytać plamę. I tak ją widać.

Co weszło w to miejsce

Przez dwa dni nic. W piątek stanął tam rower, oparty o mur, i wieczorem zniknął. W sobotę miejsce zajął inny samochód, ciemniejszy, na krócej, bo rano już go nie było. Podwórko nie trzyma pustki. Trzyma kolejkę.

Światło w pokoju o szesnastej jest inne, bo szyby tamtego auta nie odbijają już nieba w moje okno. Różnica jest niewielka i łatwo ją sobie dopowiedzieć. Sprawdziłam w czwartek, przy podobnej pogodzie: na biurku było jaśniej o pas, mniej więcej szerokości kartki. Więcej nie zmierzę, bo nie mam czym, i nie potrzebuję.

Czego nie wiem

Nie wiem, czy sąsiad się wyprowadził, czy auto jest w warsztacie, czy ktoś dostał miejsce w garażu. Brak dachu nie jest wiadomością o człowieku. Jest wiadomością o widoku. Jak samochód wróci, dopiszę to jednym zdaniem i numer 008 zostanie jako tydzień, w którym pod oknem było pusto.

Firanka, którą odsłaniam tak samo

Nawyk odsłonięcia firanki nie zmienił się przez jeden pusty prostokąt. Nadal ściągam ją na lewo, nadal zahacza o haczyk. Różnica jest za szkłem, nie w ręce. Wieczorem, kiedy na podwórku zapalają się lampy, brak dachu oznacza też brak cienia, który tamten samochód rzucał na mur. Mur jest równy i przez to nudniejszy. Nie tęsknię za autem. Tęsknię trochę za tym, że widok miał przeszkodę, o której nie musiałam myśleć.