zmiany.eu

Liść na pierwszym schodku

W poniedziałek na pierwszym schodku leży jeden liść. Wczoraj go nie było. Zapisuję ten jeden, bez bukietu.

Ścieżka między drzewami. W tekście liść leży na schodku, nie na tej ścieżce.
Ścieżka między drzewami. W tekście liść leży na schodku, nie na tej ścieżce.

W poniedziałek rano na pierwszym schodku leży jeden liść. Klon, suchy przy brzegu, jeszcze miękki przy ogonku. W niedzielę schodek był goły. Stawiałam tam but i pamiętam drewno, nie liść.

Skąd się wziął

Nie wiem, z którego drzewa. Na podwórku są dwa klony i jeden, którego nazwy nie pamiętam i nie będę udawać, że pamiętam. Liść ma pięć końców. Tyle da się policzyć palcem. Reszty nie zgaduję. Wiatr w nocy był, szyba stukała, i to jest jedyne wyjaśnienie, które mi wystarcza.

Podobnie zostawiam drogę, kiedy zmienia się o jedną kałużę, przy Drodze do pracy przez park. Tam chodzi o minutę. Tu chodzi o jeden liść, który da się podnieść i położyć z powrotem.

Co z nim zrobiłam

Podniosłam go i położyłam na parapecie, nie do wazonu. Ma poleżeć, aż zwinie się sam. Jak spadnie na podłogę, ten numer się zamyka. Nie zbieram bukietu na stół. Rejestr ma jeden okaz na jedną datę, bo przy pięciu liściach nie wiadomo już, który jest tym z poniedziałku.

Zdjęcie przy tekście to ścieżka między drzewami. To nie ten schodek i nie ten liść. Zostawiam je, bo pokazuje światło na ziemi, a mój schodek w telefonie wychodzi szary.