zmiany.eu

Podlesice, a w zdaniu Góra Zborów

Na tablicy jest wieś. W samochodzie, zanim padnie wieś, pada skała. Zapisuję obie nazwy i zostawiam adres tego punktu na Jurze.

Wielbłąd i Minogi na Górze Zborów w Podlesicach. Jerzy Opioła, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0. To fragment skał, nie cała platforma widokowa.
Wielbłąd i Minogi na Górze Zborów w Podlesicach. Jerzy Opioła, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0. To fragment skał, nie cała platforma widokowa.

Zjechałam, bo na tablicy było Podlesice. W samochodzie, zanim ktokolwiek powiedział wieś, padła skała. Dwie nazwy na jednym zjeździe. Tablica wozi adres. Zdanie wozi powód, dla którego ludzie tu skręcają.

To jest przesunięcie, które da się pokazać palcem. Blacha mówi o domach. Język mówi o wapieniu.

Tablica i zdanie

Podlesice leżą w gminie Kroczyce, na północ od Zawiercia, na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Wieś ma swoje szyldy, swoje podwórka i swój zjazd z drogi. Nad tym stoi rezerwat: zespół wapiennych ostańców, jasnych, spękanych, z zielenią w szczelinach. Skała ma własne imię i to imię wygrywa w pierwszym zdaniu.

Na parkingu słychać "jesteśmy", a potem nazwę skały. Wieś zostaje w nawigacji. Nikt, kogo słyszałam, nie umawiał się "pod sklepem w Podlesicach". Umawiali się pod skałą, a wieś była tylko miejscem, w którym skała stoi.

Tak samo zostało przy Ulicy, którą dalej nazywają po staremu. Tam tabliczka jest nowa, a zdanie ludzi zostało przy dawnej nazwie. Tu tablica jest prawdziwa i wieś jest prawdziwa. Zdanie i tak wybiera skałę, bo po skałę przyjechali. Nie poprawiam ich. Zapisuję, która nazwa pada pierwsza.

Co stoi między skałami

Rezerwat jest zwarty. Między blokami da się przejść bez całodniowej wyprawy, jeśli ktoś ma buty i nie śpieszy się na krawędzi. Z dołu widać ścianę: pęknięcia, kępy trawy, miejsca, gdzie woda i mróz już odrobiły kształt. Zdjęcie przy tym tekście pokazuje dwie z tych skał, Wielbłąda i Minogi. To fragment. Platformy widokowej na nim nie ma.

Na stronie, którą zostawiam niżej, jest napisane, że szczyt ma około 462 metrów i że z platformy widać w stronę Mirowa i Bobolic. Nie mierzyłam tego dalmierzem. Biorę to jako opis punktu, nie jako moją własną liczbę. Zamki obok ludzie dokładają do tego samego zdania: najpierw skała, potem Mirów, czasem Bobolice, jeśli zostanie popołudnie. Ogrodzieniec pada rzadziej i dalej. Tego nie sprawdzam zegarkiem.

Jaskinia Głęboka jest w sąsiedztwie. Wejście bywa sezonowe i regulowane. Nie wpisuję godzin otwarcia, bo rejestr nie jest kasą i nie aktualizuje się w piątek wieczorem. Kto chce zejść pod ziemię, niech sprawdzi zasady w dniu, w którym naprawdę jedzie.

Wspinacze mają na tych ścianach swoje drogi. Ja ich nie oceniam i nie powtarzam stopni trudności. Zapisuję tylko, że na tej samej skale stoi ktoś z liną i ktoś, kto patrzy w szczelinę ze ścieżki. W weekend ścieżka jest ciaśniejsza niż we wtorek. Tyle słychać na dole, bez licznika samochodów.

Na tamtej stronie czas samego rezerwatu podają jako półtorej do dwóch godzin. Jak ktoś dokłada jaskinię albo zamki, robi się z tego pół dnia. Tych widełek nie biorę za obietnicę. Biorę za ostrzeżenie, że "tylko na chwilę" na tych skałach zwykle kłamie.

Czego nie biorę do rejestru

Ceny biletu. Operator sprzedaje wejście na rezerwat, a aktualną opłatę trzyma Centrum w Podlesicach. Kwoty tu nie ma, bo nie chcę zostawić liczby, która za miesiąc będzie zła. Parking przy rezerwacie jest. Czy stoi za darmo, zależy od sezonu, więc nie zakładam darmowego postoju i nie zgaduję stawki.

Psa i wózek zostawiam regulaminowi na miejscu. Z dziećmi skałki są krótkie i dają się lubić, a krawędzie są prawdziwe. W upale woda w plecaku ma sens. Po deszczu podeszwa ma sens. To są rzeczy, które widać pod nogami, nie porady na cały wyjazd.

Kto chce ten punkt na mapie Jury, z dojazdem od strony Zawiercia i z tym, co leży obok, niech czyta tutaj: Góra Zborów. Nie kopiuję stamtąd cennika ani regulaminu. Zostawiam położenie, widok i nazwę. Reszta niech żyje na tamtej stronie, bo ona się poprawia, a mój numer ma zostać zapisem jednej rzeczy.

Co sprawdzę następnym razem

Czy na zjeździe nadal pierwsza pada skała, a Podlesice dopiero jako adres. Czy tablica przy drodze mówi wieś tak samo wyraźnie. Jak ludzie zaczną mówić tylko jedną nazwę, dopiszę datę i zamknę rozdwojenie.

Na razie obie są potrzebne. Jedna prowadzi samochód do właściwego zjazdu. Druga mówi, po co ten zjazd w ogóle jest.