Pranie na kaloryferze
W środę jeden ręcznik wisi na kaloryferze w kuchni. Sznurek na dworze dziś nie ma sensu.
W środę jeden ręcznik wisi na kaloryferze w kuchni. Wczoraj był w koszu. Dziś jest złożony na pół na żebrach, żeby nie zjechał na podłogę, kiedy ktoś mija drzwi.
Dlaczego nie na dworze
Sznurek jest. Klamerki są w puszce przy drzwiach, ta puszka stuka, kiedy się ją ruszy. Wilgoć na szybie z wczoraj jeszcze siedzi w rogu ramy. Wyniesienie ręcznika na dwór oznaczałoby, że wróci cięższy, niż wyszedł. Zostawiam go w kuchni i zapisuję datę. To nie jest porada o suszeniu. To jest miejsce, w którym ręcznik jest dziś, a wczoraj go tam nie było.
Zdjęcie przy tekście pokazuje kosz. Kosz jest pusty w tej historii, ręcznik już z niego wyszedł. Kadr zostawiam, bo sam ręcznik na kaloryferze w moim zdjęciu wygląda jak szmata, a kosz mówi "pranie" bez udawania, że to mój.
Co sprawdzę jutro
Czy ręcznik zszedł na krzesło, czy doszedł drugi. Jak kaloryfer jest pusty rano, zamykam numer. Jak wisi dalej, dopisuję tylko "jeszcze" i nie dokładam godziny, której nie zmierzyłam.
Następny numer: Kartka z czterech dni